No więc... :D Druga klasa - masakra, jak szybko zleciało. Pierwszy dzień w sql pamiętam jakby to było wczoraj, a już minął caaaaały rok ;] Klasa moja za bardzo się ni9e zmieniła, jedna osoba tylko odeszła. Szkoda. Dzisiaj mielismy pierwszą informatykę, bo nam w tym roku doszła, z gostkiem, który uczy jeszcze muzyki i anglika i on jest tak przymulony, że ja prawie zasnęłam, a przynajmniej co chwile ziewałam ;]
Mieliśmy też wf - i tu taka mała sensacja. Po pierwsze, jak poszliśmy na stadion (on ma w około jakieś 800m) to tam sobie biegała taka... murzynka (nie lubie jakoś tego określenia) i ona ten stadion obiegła ze 20, 15 razy, przy czym ja po jednym kółku zwykle zdycham :P Normalnie z Klaudią ją podziwiałyśmy. A przy okazji była taka chuda i drobna... masakra.
Na fizyce dzisiaj musieliśmy biegać -,- liczyliśmy przyspieszenie i coś tam jeszcze... ^^ No a na biologii pan Pawełek (czyt. Pedał) powiedział że mamy miec jeszcze książki z zeszłego roku, a ja i Monika sprzedałyśmy... Powiedział że nam poszuka, a jak nie bedzie miał to mamy se kupić. Mam go w dupie :P
A te dzieci, co teraz doszły do pierwszej klasy, nie wyglądają jak gimnazjaliści, a jak przedszkolaki. Wgl jeden z nich to syn naszej wychowawczyni. Jak go przyprowadziła na rozpoczęcie, to wszyscy myśleli że on z podstawówki, a tu sie okazuje że idzie do 1gim. Zwał O_o
Tak poza tym to chyba juz nie mam o czym pisać... Wgl wczoraj jak byłam u Kaśki, to jak jej cos powiedziłam, to z krzesła jebła na ziemie ^^ I ja z tego dalej nie moge ;] Kaśka Pozdro!!!
Kończę, papa <3