poniedziałek, 4 czerwca 2012

Koncert Bednarka...

I w końcu byłam na tym Bednarku, jednak nie z Kaśką, ale z kuzynką (i jeszcze dwiema koleżankami). Nie było tak źle, i nawet do Bednarka sie trochę przekonałam. Świetnie się bawiłyśmy,(moja kuzynka sie upiła, ale to szczegół) a następnego dnia mnie wszystko bolało :P To była zajebista biba :D A tak poza tym, to ten idiota Tomek (taka gruba krowa)straaasznie mnie dzisiaj prosił, żebym przyszła do niego na urodziny. Nie dawał mi spokoju :D Ale i tak za Chiny sie nie zgodzę. :P mam nadzieję że da mi spokój...
Dzisiaj Kaśka z Horwatem (taki mój ,,kolega") znaleźli wróbelka - małego, jeszcze nie umiał latać, a kiciu chciał go zabić. Biedactwo... Kaśka nazwała go Kopytko :D ale nie chciał jeść, bał się. W końcu, po półtora godz. opiekowania się nim, wypuściliśmy go na cmentarzu, w dość bezpiecznym miejscu, dość niedaleko od tego gdzie o znaleźliśmy :P Mam nadzieję że sobie poradzi :D
POZDROWIENIA DLA WRÓBELKA

4 komentarze:

  1. Szczęściara. Ja bym chciała być na jego koncercie :D

    http://wyobraznia1d.blogspot.com/
    http://poplatanezpomieszanym.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki :-* Fajne masz blogi, ale jak dla mnie tn drugi lepszy :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny blog . :)
    Ale najbardziej podoba mi się kursor . :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Hehe, wiem. Dlatego go mam :P

    OdpowiedzUsuń