czwartek, 10 stycznia 2013

Mop i autobusy...

No więc dzisiaj postanowiłyśmy pojechać z Kiką do Tesco xD Najpierw jechałyśmy 40 minut autobusem... I co najlepsze nie wiedziałyśmy gdzie wysiąść, ale na szczęście udało się koło Tesco i jakoś dotarłyśmy :P Kaśka w Tesco, ponieważ nie było żwirku dla kota, który chciała kupić, zdecydowała się na kupienie mopa, wiadra i zestawu szufelka i zmiotka... Nie wiedziałyśmy jak wrócić, no bo autobusem z mopem to zdeka siara, no a na taxi brak hajsu. No i w końcu zdecydowałyśmy się na autobus. Tyle że u nas pozmieniali rozkłady i wgl, no i wyszło tak, że się zgubiłyśmy gdzieś na Podzamczu (żeby zrozumieć tego posta trzeba znać Wałbrzych ;]) Po drodze miałyśmy totalny odpał, prawie sie posikałyśmy ze śmiechy, a Kika sie prawie tarzała na drodze xD W końcu znalazłyśmy przystanek, ale głupie, zamiast czekać na C do Grunwaldzkiego, to myśmy wsiadły w 18 na Sobięcin, która wgl jedzie przez Biały Kamień. Ale przegapiłyśmy interesującą nas ulicę (była w przystankach na wyświetlaczu, ale nie wiem gdzie była przestrzennie, tak? to nie nasza wina), no i wysiadłyśmy prawie na końcu Sobięcina, na przeciwległym krańcu miasta od Tesco. No więc potem szłyśmy pół godziny przez Sobięcin, najgorszą dzielnicę, z największą patologią. Gdy doszłyśmy do galerii wsiadłyśmy w 2 i pojechałyśmy jeden przystanek do zieleniaka. Z tamtąd z buta już kawałek na chate.
Masakra, zajebista przygoda... Tyle śmiechu co dzisiaj miałyśmy... Musze lecieć, papa

,,Kochanie, to jest już koniec, już nigdy się nie zobaczymy, bo zgubiłam sie na jakimś zadupiu koło Tesco i jedyne co min zostało to mop, którym zaraz wytre swoje szczochy" :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz